W smartfonie „jedno zdjęcie” bardzo często nie jest jednym zdjęciem. To wynik błyskawicznej pracy matrycy, procesora obrazu i modeli uczenia maszynowego.
Zanim dotkniesz spustu
Aparat stale analizuje podgląd. Szuka twarzy, ocenia ruch, mierzy jasne i ciemne partie kadru oraz przygotowuje krótką historię ujęć. Dzięki temu urządzenie może wykorzystać także informacje z momentu tuż przed naciśnięciem przycisku.
Wiele ekspozycji, jeden plik
W trudnym świetle telefon rejestruje kilka lub kilkanaście klatek o różnych parametrach. Następnie wyrównuje je, odrzuca fragmenty poruszone i łączy szczegóły z cieni z informacją ze świateł. Tak powstaje HDR, który wygląda naturalnie — przynajmniej wtedy, gdy algorytm zachowuje umiar.
Kolor, skóra i lokalny kontrast
Po złożeniu klatek procesor koryguje balans bieli, odszumia, wyostrza krawędzie i poprawia kontrast w różnych częściach obrazu osobno. Coraz częściej rozpoznaje typ sceny: niebo jest obrabiane inaczej niż twarz, a włosy inaczej niż gładkie tło.
Fotografowanie staje się interpretacją
Każdy producent dobiera własną estetykę. Dlatego dwa telefony z podobną matrycą mogą tworzyć zupełnie inne zdjęcia. Współczesny aparat to nie tylko układ optyczny — to także zestaw decyzji zapisanych w oprogramowaniu.